Serdecznie zapraszamy do
odwiedzenia naszej strony ataksja.org.pl Strona
Forum korzysta z plików cookies w celu realizacji usług
zgodnie z Polityką
Prywatności Możesz określić
warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce lub
konfiguracji usługi.
wszyscy piszą jak to wspaniała jest praca, to fakt, jak się szuka pół roku czy rok to wiadomo. Sam tak miałem i zdesperowany byłem na maxa.
Ale po jakimś czasie jest o czym napisać.
- pierwsza rzecz to dla szefa nie ma rzeczy niemożliwych... nie ma słów: nie ma, niemożliwe, nie. Więc jak trzeba coś zrobić to trzeba i koniec.
- szef wie że jestem chory, ale wie co mogę zrobić więc nie ma ściemniania i wykręcania się. Po prostu nie ma taryfy ulgowej.
-pracuję w warsztacie samochodowym - w biurze ale kibelek jest w warsztacie i klucz żeby otworzyć biuro też w domu, czy jest śnieg czy na schodach olej samochodowy wylany to już tylko moja sprawa że mi trudno. Już nie wspomnę o poręczach.
Jak się chodzi koło "kanału" to tylko mój w tym interes żeby w niego nie wlecieć.
- wszyscy palą i mają gdzieś że mi to przeszkadza, więc zadymienie jest takie czasem że nic nie widać.
Ale plusem jest to że szef to dobry człowiek i z każdym można się dogadać. Pracę trzeba szanować - jak to komuś nie pasuje to ......
Twój opis dowodzi, że może być to uciążliwe, ale nie wszędzie tak jest. Ja mam trochę lepiej.
Nie wiem co Ci radzić. Powiem tylko że współczuję Ci. Pomyśl tylko , że alternatywą jest siedzenie w domu :(
Pozdrawiam
Franek
_________________ "Życie nie po to jest by tylko brać"
Pozdrawiam
Franciszek Gajek
Hudini [Usunięty]
Wysłany: 2010-10-09, 13:28
franek napisał/a:
Pomyśl tylko , że alternatywą jest siedzenie w domu :(
Hej,
jak to jest wg Ciebie alternatywa to już chyba lepiej strzelić sobie w łeb....
Pisząc tego posta miałem na myśli że nie ma co załamywać rąk, tylko dawać z siebie wszystko - każdy wedle swoich możliwości.
Ja oczywiście narzekam sobie czasem, ale w duszy ciesze się że nie siedzę na czterech literach tylko zmuszony jestem chodzić, załatwiać sprawy, kilka razy musiałem znieść coś po schodach bez poręczy i co? wywaliłem się, ale tragedii nie było, siniak na tyłku i na tym się skończyło...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum