Serdecznie zapraszamy do
odwiedzenia naszej strony ataksja.org.pl Strona
Forum korzysta z plików cookies w celu realizacji usług
zgodnie z Polityką
Prywatności Możesz określić
warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce lub
konfiguracji usługi.
Cześć wszystkim! Mam na imię Maciek, lat 26, na ataksję jeszcze nie zachorowałem, ale dwa lata temu przebadałem się w Warszawie - okazało się, że odziedziczyłem po rodzicu typ SCA-1. Choroba jest już u nas w rodzinie od kilku pokoleń.
Przyznam, że ta informacja była dla mnie z początku druzgocąca, nie wiedziałem czy w ogóle zakładać rodzinę, czy szukać partnerki życiowej (czy będzie chciała chorego?), jak sobie ułożyć życie by przygotować się na nadejście choroby. Nie pomógł fakt, że z pokolenia na pokolenia choroba rzekomo atakuje szybciej - czy jest tutaj jakiś lekarz, który mógłby to potwierdzić? W badaniu mam określoną liczbę powtórzeń w zmutowanym genie, muszę ją porównać z liczbą mojego rodzica, jeśli będzie większa, to znaczy, że prawdopodobnie zachoruję szybciej.
Póki co staram cieszyć się życiem, pracować i uczyć się dalej i postanowiłem, że założę rodzinę z kobietą, którą poznałem i kocha mnie wystarczająco by zaakceptować moją chorobę o której już wie. Cały czas mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dwudziestu lat być może będzie jakiś przełom w leczeniu chorób o takim podłożu jak ataksja.
Pozdrawiam was wszystkich serdecznie i życzę Wam, byście też nie tracili nadziei i cieszyli się każdym dniem dzielonym z bliskimi i rodziną! Mi rodzice mówią, że z ataksją da się żyć, że wszystko zależy od tego jak się na życie patrzy, myślę, że coś w tym jest.
Adam L.
Dołączył: 27 Wrz 2011 Posty: 519 Skąd: Zgierz
WITAJ wśród nas ,,,,,,,
Twoja sytuacja zdrowotna jest zupełnie taka sama , jak u mojej .też 26-o letniej córki .
jak na razie nie przejmuje się tym (przynajmniej nie pokazuje tego )ma wspaniałych przyjaciół i narzeczonego , którzy nie pozwalają jej o tym myśleć .
A ze zdaniem Twoich rodziców zgadzam się w 100 a nawet 200 %, trzeba nauczyć się z tym wstrętnym chorubskiem żyć i nie użalać się nad sobą .
a póki co to trzymam kciuki , zeby nie było gorzej.
Dziękuję za miłe powitanie!
Agato bardzo mi przykro z powodu Twojej córki ale cieszę się, że bliscy okazują jej tyle wsparcia i znalazła swoją drugą połówkę. Mnie cały czas przeraża to zjawisko antycypacji w genetyce, że z pokolenia na pokolenie choroba atakuje wcześniej i mocniej.
Ja byłbym już trzecim pokoleniem z chorobą, moje dzieci czwartym, babcia zachorowała jakoś zaraz po 50tce, moja mama po 40stce, jeśli ja mam 26 lat i zostało mi tylko kilka lat zdrowia to nie wiem naprawdę jak ułożyć sobie życie. Muszę zasięgnąć opinii lekarskiej czy ta antycypacja występuje zawsze przy dziedziczeniu ataksji.
Józefa
Dołączyła: 26 Sie 2011 Posty: 492 Skąd: Lublin
Cześć Maciek :)
Ja też liczę na przełom w badaniach i możliwości leczenia. O tym, że mam kiepskie geny dowiedziałam się już ładne parę lat temu (2006 chyba). Od tego czasu wyszłam za mąż i urodziłam dziecko, a teraz czekam na drugie. Zdaję sobie sprawię z tego, ze dzieci mogą być chore, ale nie zrezygnowałam z urodzenia swoich i nie żałuję.
U mnie w rodzinie ataksja atakuje dość późno, więc staram się nie martwić na zapas i nie pozwalam, żeby choroba dyktowała moje wybory. Tym bardziej, że widzę po mamie, że dobra rehabilitacja (mama dojeżdża do Wrocławia na pragmę) potrafi cofnąć objawy o kilka lat. Ostatnio nawet była w stanie ponosić trochę swoją wnuczkę, chociaż wcześniej się bała, bo sama nie stała zbyt pewnie.
Także trzymaj się ciepło i nie daj się :)
Dołączyła: 11 Maj 2008 Posty: 4021 Skąd: Dolnośląskie
Wysłany: 2015-01-04, 19:23
Witaj Maćku, Ewa to moja córka i moje geny. Jej mąż doskonale wiedział, z jakiej rodziny jest Ewa.
W naszej chorobie jest coś takiego, że w każdym pokoleniu szybciej może ona wystąpić, ale różnie z tym bywa.
Ja jestem w o wiele lepszym stanie zdrowia, niż była moja mama. Ale pierwsze oznaki choroby chyb a miałam o kilka lat wczesniej niż ona.
Nie matrw się więc na jutro, bo nie wiadomo, co przyniesie wieczór
Jestem też lekarzem, więc, jhak masz jakieś problemy, to pytaj
_________________ Ela
Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
— Jan Paweł II
Dziękuje Wam za te słowa otuchy, póki co mam zamiar przyjmować ten Q10 i dbać o sprawność fizyczną - to ponoć pomaga z opóźnieniem objawów.
Ewa: piękne słowa, jesteś bardzo dzielna i ja chyba też muszę po prostu wziąć sprawy w swoje ręce i nie pozwolić, żeby choroba dyktowała mi wyboru w życiu. Póki jestem zdrowy chcę z niego korzystać jak tylko się da. Twoje świadectwo jest takie budujące, dajesz dowód, że z tym wszystkim można żyć pełnią życia! Dziękuję Ci!
Elu: dziękuję za przydatne informacje, u mnie też mama właśnie choruje i to po niej odziedziczyłem chorobę. W sprawie tej antycypacji objawów napisałem do moich starych wykładowców z Zakładu Genetyki z Wydziału Biologii UAM w Poznaniu, myślę, że oni będą w stanie udzielić jakiejś jaśniejszej informacji, na temat nasilenia objawów z pokolenia na pokolenie. Napisałem też do jednej z badaczek, która jest w tym hiszpańskim zespole genetyków, pracujących nad białkami (ataksyna-1), które stoją za naszą chorobą. Gdy mi odpiszą na pewno wrzucę tu wszystko czego się dowiedziałem. Naprawdę mam nadzieję, że na tą naszą przypadłość pojawi się jakieś skuteczne lekarstwo w ciągu następnych 10-20 lat. Nauka bardzo idzie do przodu! A do tego czasu chyba musimy sobie pomagać :)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum