To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Psyche - Społeczna nieświadomość

Anonymous - 2010-08-03, 16:19
Temat postu: Społeczna nieświadomość
delete
Ela - 2010-08-03, 21:02

Ja mam ten luksus, że mieszkam w małej miejscowości, gdzie większość ludzi zna moją rodzinę, a co za tym idzie - chorobę.
Cho.ć raz już miałam w gabinecie wi8zytę policjantów z alkomatem :-D Można chodzić z kulami, choć moja rehabilitantka mówi, i widzę, że ma rację, że o wiele lepsze są kijki trekingowe.

anna - 2010-08-04, 08:30

ja tez usłyuszałam te słowa ,od sasiadkii co gorsza od koleżanki ,która,ze mną pracowałA,i wiedziała na co choruje,a mój rehabilitatat,też nie każe mi chodzić z kula ,bo mam juz wysunięty bark,tyl;ko chodzić przy chodziku,albo balkoniku,i mieć ludzi w nosie co onas myślą
Ela - 2010-08-04, 08:54

To prawda, ja też niewiele sobie robię z ludzi. Daję sobie prawo do zatoczenia się na oczach ludzi i przez to szybciej odzyskuję równowagę.
Jak się przejmowałam, to mnie od razu usztywniało i było całkiem źle :)

Monika FF - 2010-08-04, 19:18

w moim przypadku to raczej myślą że mam coś z nogą bo znosi mnie na prawo i mam przeprost w większym stopniu prawego kolana . Zdarzało się wcześniej że staruszkowie mówili :o ona taka młoda i już pije. Przyznam jednak że jak mam stabilizator to czuje się bardziej komfortowo ponieważ mam odczucie że widzą we mnie że miałam wypadek ,a jak ide bez stabilizatora i bez kuli to widze że już jest inaczej to postrzegane
stasia21 - 2010-08-04, 19:46

Mojego męża nauczyłam nie zwracać uwagi na to ,co kto mówi i myśli , bo ludzie zawsze dużo mówili. Już bywało tak ,że nie chciał wychodzić , bo się wstydził, więc uświodomiłam ,że z pijanymi na spacer nie wychodzę , a choroba nie może być izolacją od otoczenia. Znajomi wiedzą ,że jest chory , a ci co nie wiedzą ,to poprostu niech myślą co chcą ,a my się nie przejmujemi i już.
Proponuję nie zwracać uwagi na to ,co kto mówi

Beata - 2010-08-04, 20:39

Ja zrezygnowałam z pracy , bo atmosfera mi nie odpowiadała i ani razu nie załowałam tej decyzji , ale każdy radzi sobie ze stresem na swój sposób . W domu , w rodzinie i wsród znajomych mam po prostu Wersal , sąsiedzi wiedzą , co mi jest . Na ulicy , gdy jestem sama to mam czasem jakikes gorsze momenty , ale też już sie tym nie przejmuje . Nie moge sie załamywac , bo mąż mnie straszy , że mnie wyśle do Chin
:-D . A tak na poważnie , to polecam psychologa . Pozdrawiam ...

anna2627 - 2010-08-04, 23:42

Proszę słuchać Stasi "nie zwracać uwagi na to ,co kto mówi".......

Ludzi kocha się za to jakimi są, a wiemy że są różni... a....

"Ludzie muszą mieć rację, żeby żyć" - L. Tołstoj :-)

Monika FF - 2010-08-05, 16:56

Moi drodzy przecież poruszyliśmy tylko temat to co pisze wynika głównie z moich obserwacji .
Marzannag - 2011-03-28, 14:53

Ja byłam orędowniczką pracy , ale to co mnie dzisiaj spotkało przekracza wszelkie normy.
Coraz gorzej ze mną i w związku z tym byłam dzisiaj u szefa, który mi powiedział że będą tak organizować pracę, że spokojnie mogę chodzić na zwolnienia lekarskie, ale mój szef wyszedł i pracownik z magazynu mi wykrzyczał, że ciągle mnie musi zastępować i że dawno by mnie stąd wyjebał. Nie mówiąc o tym , że mnie przedrzeźniał jak mówię.
No to właśnie tak jesteśmy postrzegani.

Ela - 2011-03-28, 15:02

Truidna sytuacja, współczuję Ci bardzo, ciężko jest przeŻyć coś takiego, ale na swoje pocieszenie pomyśl sobie, że te słowa świadczą o osobie, która powiedziała. Nie każdy tak mysli. Nie poddawaj się.
Ja też miałam ciężkie chwile, jak w pracy - między jednym pacjentem a drugim, dmuchałam w alkomat.
A już ze dwa lata może minęły i pracuję jeszcze.

Ania - 2011-03-28, 18:54

Przeżyc taką sytuację jak Twoja to chyba człowieka przerasta w naszej chorobie.
Myślę,że brak zrozumienia ,nietolerancja dla chorej osoby i własna pycha sprawiła zachowanie tego człowieka.Nie bierz tego, do serca ,jak możesz pracuj, jest to odskocznia od choroby, komunikacja z ludzmi ,zapomnienie co nas boli.
Pozdrawiam silnej woli życzę.

Anonymous - 2011-03-28, 22:29

delete
Marzannag - 2011-03-28, 22:49

Dziękuję Wam za słowa wsparcia. Cały dzień o tym myślę.....
franek - 2011-03-28, 23:58

Potrzeba jest by w pracy, otoczeniu naszym byli ludzie nam życzliwi jak ich nie ma to jest źle. Ja w takich stacjach postępuję tak zastanawiam się czy od tej osoby zależy np mój byt w pracy. Jeżeli nie to "odpuszczam sobie"
Marzannag - 2011-03-29, 08:38

Firma moja jest mała. Szef się do mnie odnosi bardzo przyjaźnie, a z tym młotem sobie odpuszczę. Na szczęście on szefem nie jest - co mu powiedziałam.
Anonymous - 2011-03-29, 13:30

delete
AGATA - 2011-03-29, 16:17

Moja sytuacja w pracy też nie jest taka idealna ,jak powiedziałam jednej koleżance o mjej chorobie to przez tydzień unikała mnie jakbym miała conajmniej trąd a nie niewinną ataksję :-) dopiero jak ją uświadomiłam, że to nie jest zaraźliwe jakoś się przemogła , także też wiem że nie wszystko wszystkim można mówić.A taki kolega to faktycznie MŁOT , nie daj się takim -pozdrawiam
bialy_pl - 2014-01-15, 23:56

Chciałbym napisać tutaj, może dla kogoś się przyda moje spostrzeżenie.
Kiedy chodze po ulicy, to jak wiecie doskonale, ludzie patrzą na nas jak byśmy byli na rauszu. Na początku wzbraniałem się używać w codziennym chodzeniu podpórki, ale od kiedy korzystam z niej (a mam jedynie kijek do nordic walking) to większość ludzi nawet pomaga mi. A poza tym, sam pewniej się czuje na ulicy.
A więc, nie wstydzie się używać "lasek", przecież pijany nie chodzi z laseczką :dancer:

Iwona 1972 - 2014-01-16, 00:22

bialy_pl napisał/a:
Chciałbym napisać tutaj, może dla kogoś się przyda moje spostrzeżenie.
Kiedy chodze po ulicy, to jak wiecie doskonale, ludzie patrzą na nas jak byśmy byli na rauszu. Na początku wzbraniałem się używać w codziennym chodzeniu podpórki, ale od kiedy korzystam z niej (a mam jedynie kijek do nordic walking) to większość ludzi nawet pomaga mi. A poza tym, sam pewniej się czuje na ulicy.
A więc, nie wstydzie się używać "lasek", przecież pijany nie chodzi z laseczką :dancer:


Mi kijki,ani kule nic nie pomogą,ponieważ mam utraty równowagi i lecę w tył,albo na bok.Ostatnio w domu tak mnie majtnęło,że na telewizor leciałam.Później tak serce mi waliło i uspokoić się nie mogłam. :deska:

franek - 2014-01-16, 00:33

bialy_pl napisał/a:
Chciałbym napisać tutaj, może dla kogoś się przyda moje spostrzeżenie.
Kiedy chodze po ulicy, to jak wiecie doskonale, ludzie patrzą na nas jak byśmy byli na rauszu. Na początku wzbraniałem się używać w codziennym chodzeniu podpórki, ale od kiedy korzystam z niej (a mam jedynie kijek do nordic walking) to większość ludzi nawet pomaga mi. A poza tym, sam pewniej się czuje na ulicy.
A więc, nie wstydzie się używać "lasek", przecież pijany nie chodzi z laseczką :dancer:


Ja chodzę z kulą i mam takie same obserwacje jak Ty

Beata - 2014-01-16, 10:40

franek napisał/a:
bialy_pl napisał/a:
Chciałbym napisać tutaj, może dla kogoś się przyda moje spostrzeżenie.
Kiedy chodze po ulicy, to jak wiecie doskonale, ludzie patrzą na nas jak byśmy byli na rauszu. Na początku wzbraniałem się używać w codziennym chodzeniu podpórki, ale od kiedy korzystam z niej (a mam jedynie kijek do nordic walking) to większość ludzi nawet pomaga mi. A poza tym, sam pewniej się czuje na ulicy.
A więc, nie wstydzie się używać "lasek", przecież pijany nie chodzi z laseczką :dancer:


Ja chodzę z kulą i mam takie same obserwacje jak Ty


Ja mam kulę , ale nie umiem z nią chodzic , natomiast jak mam dwa kijki ,to też się trochę mojtam , ale lepiej mi się idzie , a już najlepiej jak mogę chwycić kogoś pod pache , ale wtedy zawsze ktoś musi ze mną być

franek - 2014-01-16, 10:46

Beata napisał/a:


Ja mam kulę , ale nie umiem z nią chodzic , natomiast jak mam dwa kijki ,to też się trochę mojtam , ale lepiej mi się idzie , a już najlepiej jak mogę chwycić kogoś pod pache , ale wtedy zawsze ktoś musi ze mną być


Z zasady ze mną zawsze ktoś jest ale nawet wtedy wolę kulę jakoś mi poręczniej

Ela - 2014-01-16, 13:56

Ja z julą nie umiem, jesze mi gorzej.
Teraz mam laskę ortopedyczną, ale tylko czasem z nią chodzę.
Też muszę się nauczyć, żeby mi pomagała, a nie była tylko sygnałem dla ludzi, że nie jestem pijana.
Nie jest to takie proste, trzeba dużo ćwiczyć.

katarzynab_81 - 2014-01-16, 16:31

ja też na początku nie umniałam chodzić przy mojej "furze" więcej mi przeszkadzał niż pomagał :rotfl: ciągle jAkieś nowe siniaki znaczy tatuaże przybywały ale teraz to mój przyjaciel :slonce2: chodzimy razem nawet do kibelka :smiech:
Dorota75 - 2014-01-19, 11:49

Ja na razie chodzę sama - dwa do przodu 3 do tyłu , ale idę - hahah. I wydaje mi się , że nie chodzę na szeroko - jak kaczka - jak to mówią chód marynarski - na szerokiej podstawie . Jak tak zacznę chodzić to wtedy zacznę się wspomagać żeby tego uniknąć . A na chwilę obecną daję radę bez wspomagaczy.
Dorota75 - 2014-01-19, 11:52

Mi kijki,ani kule nic nie pomogą,ponieważ mam utraty równowagi i lecę w tył,albo na bok.Ostatnio w domu tak mnie majtnęło,że na telewizor leciałam.Później tak serce mi waliło i uspokoić się nie mogłam. :deska: [/quote]



W domu masz chodzić z kijkami?? Ja tam lecę do przodu jeśli już .

bialy_pl - 2014-01-19, 12:42

ja sam z siebie się jeszcze nie przewracam, tylko gdy się o coś potknę (a jak sami wiecie, wystarczy kant kartki papieru).A kijek noszę od niedawna, kiedy zauważyłem że bardzo mi pomnaga gdy idę po nierównym terenie. I jak pisałem ludzie także reagują zupełnie inaczej widząc mnie z podpórką :dancer:
Ela - 2014-01-19, 13:27

Dorota75 napisał/a:
,że na telewizor leciałam.Później tak serce mi waliło i uspokoić się nie mogłam. :deska:

Ten nowy??? to nic dziwnego, że serce Ci waliło. szkoda telewizora :-P


W domu masz chodzić z kijkami?? Ja tam lecę do przodu jeśli już .[/quote]

Dorota75 - 2014-01-19, 13:46

Na telewizor lecia Iwonka - na szczeście nie na mój - hahah. Ja się jakiś czas temu potknęłam o łożko i poleciałam jak długa na biurko. Na szczęście zatrzymałam się przed bo jakbym tak róg zaliczyła to pewnie bym tu już nie pisała.
Ela - 2014-01-19, 18:56

Teraz dopiero zauważyłam, że to cytat :deska:
Dorota75 - 2014-01-19, 18:57

Ela napisał/a:
Teraz dopiero zauważyłam, że to cytat :deska:

bO JA TAK WYCIEŁAM G ŁUPIO ZE NIE BYŁO WIDAĆ. CHCIAŁAM ŻEBY BYŁO TYLKO TO CO KOMENTUJĘ I TAK WYSZŁO , MAŁO CZYTELNIE.

Iwona 1972 - 2014-01-19, 20:31

Dorota75 napisał/a:
Ela napisał/a:
Teraz dopiero zauważyłam, że to cytat :deska:

bO JA TAK WYCIEŁAM G ŁUPIO ZE NIE BYŁO WIDAĆ. CHCIAŁAM ŻEBY BYŁO TYLKO TO CO KOMENTUJĘ I TAK WYSZŁO , MAŁO CZYTELNIE.


Ja jestem i żyję.Telewizor na szczęście cały. :smiech: :smiech: Chodziło mi o wspomaganie na zewnątrz.W domu jak mnie majtnie, to się czegoś łapię.Dzisiaj mam jakiś gorszy dzień.Mocno mi się kręci w głowie i tracę równowagę.To chyba stres tak działa na mnie? :hoho: :hoho:

bialy_pl - 2014-01-27, 22:31

Iwona 1972 napisał/a:
...Mocno mi się kręci w głowie i tracę równowagę.To chyba stres tak działa na mnie? :hoho: :hoho:

A powiedz mi czy coś bierzesz na te zawroty?

Iwona 1972 - 2014-01-27, 23:28

bialy_pl napisał/a:
Iwona 1972 napisał/a:
...Mocno mi się kręci w głowie i tracę równowagę.To chyba stres tak działa na mnie? :hoho: :hoho:

A powiedz mi czy coś bierzesz na te zawroty?


KIEDYŚ moja neurolog coś mi wypisywała,ale to nic nie daje.Teraz nic nie biorę tylko koenzym Q10 i omega 3. :wawa: :wawa: :wawa:

zakrenata - 2014-01-28, 23:00

ja ten dziwny stan głowy nazwałam syfonem w mózgu bo to trochę jak by się coś przelewało ale miałam kiedyś rzadko takie napady ale moja siostra to miała przez dwa tygodnie i była na zwolnieniu lekarskim, lekarz nic na to nie pomógł to stan w naszej chorobie może nie u wszystkich u nas tak miała to non stop chodziła po ścianach ale ją potem pusciło i do teraz jako tako a wywrotkom do tyłu pomagamy sobie obcasami to teraz mnie wywraca do przodu mnie często siostrę rzadziej :rotfl:
Iwona 1972 - 2014-01-29, 00:39

zakrenata napisał/a:
ja ten dziwny stan głowy nazwałam syfonem w mózgu bo to trochę jak by się coś przelewało ale miałam kiedyś rzadko takie napady ale moja siostra to miała przez dwa tygodnie i była na zwolnieniu lekarskim, lekarz nic na to nie pomógł to stan w naszej chorobie może nie u wszystkich u nas tak miała to non stop chodziła po ścianach ale ją potem pusciło i do teraz jako tako a wywrotkom do tyłu pomagamy sobie obcasami to teraz mnie wywraca do przodu mnie często siostrę rzadziej :rotfl:


Ja mam czasem taki dobry dzień,że czuję się stabilniejsza.Nawet sama idę kawałek na podwórku.Są też takie dni,że nie mam na nic siły i się przewracam o byle co. :deska:

bialy_pl - 2014-01-29, 07:48

Fakt, czasem też mam takie stany, że rzuca mnie troszkę na ściany. Czyli to normalka przy tej chorobie? To nie martwie się już tym, porzuca porzuca i przejdzie :dancer:
zakrenata - 2014-01-29, 09:55

ja myślę że w tej dla nikogo nie zbadanej chorobie jeszcze nie jedno zachowanie naszego organizmu nas zaskoczy ja wciąż się przewracam na początku wpadałam w panikę i to potęgowało jeszcze złe samopoczucie musiałam umysł przestawić że to mój taki urok byle tylko się nie połamać to juz sukces a lepiej nie będzie raczej gorzej ale ludzie mają takie tragedie w życiu że my choć niesprawni ale ze sprawnym umysłem możemy funkcjonować w społeczeństwie na forum a przede wszystkim Żyjemy może mamy coś jeszccze do spełnienia choć by być wsparciem dla siebie wzajemnie na forum i dla zagubionych nowych którzy tu przybędą kiedyś jeśli świadomość lekarzy o naszą chorobę się powiększy może zabraknie nam miejsca na wpisy tylu nas będzie (oczywiście choroby tej nikomu nie życzę ale nas jest na pewno więcej tylko o tym jeszcze oni nie wiedzą że należą do naszej silnej grupy pod wezwaniem) :smiech:
katarzynab_81 - 2014-01-29, 12:42

Iwona 1972 napisał/a:
zakrenata napisał/a:
ja ten dziwny stan głowy nazwałam syfonem w mózgu bo to trochę jak by się coś przelewało ale miałam kiedyś rzadko takie napady ale moja siostra to miała przez dwa tygodnie i była na zwolnieniu lekarskim, lekarz nic na to nie pomógł to stan w naszej chorobie może nie u wszystkich u nas tak miała to non stop chodziła po ścianach ale ją potem pusciło i do teraz jako tako a wywrotkom do tyłu pomagamy sobie obcasami to teraz mnie wywraca do przodu mnie często siostrę rzadziej :rotfl:


Ja mam czasem taki dobry dzień,że czuję się stabilniejsza.Nawet sama idę kawałek na podwórku.Są też takie dni,że nie mam na nic siły i się przewracam o byle co. :deska:

też tak mam

Dorota75 - 2014-02-21, 16:05




Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group