Rehabilitacja - wiadomości ogólne, pytania i nasze doświadczenia - Doświadczenia z PNF-em
Ela - 2010-04-12, 10:16 Temat postu: Doświadczenia z PNF-em O butach na obcasie już pisałam w innym miejscu, a dziś weszłam do siebie do domu po schodach bez trzymania poręczy! To wszystko po rehabilitacji metodą PNF. Zdaję sobie sprawe, że tak nie bedzie zawsze, ale zawsze można spowolnić postęp choroby.
maria feliks - 2010-04-13, 07:57
Cieszę się z twoich postępów!a mnie brakuje tych ćwiczeń bo moja rehabilitantka obecnie jest na wyjeżdzie .Wczoraj znowu brał mnie ból w nogach więc wykonałam ćwiczenia które mi pokazała na tą dolegliwość i dzisiaj jak ręką odjął BÓL MINĄŁ!
Marzannag - 2010-10-13, 16:10
A jak tam Dziewczynki? PNF Wam w dalszym ciągu znacznie pomaga? Ela i Marysia!!
maria feliks - 2010-10-13, 16:43
Mnie OSOBIŚCIE bardzo pomagają 3 lata chodziłam o kuli bez niej sama nie miałam co marzyć o wyjściu samodzielnym.Obecnie poruszam się bez większych kłopotów SAMA.BOGU dziękuje że dzięki synowi ADRIANOWI dałam się namówić na PNF.
Ela - 2010-10-14, 11:48
Ja teraz miałam miesiąc przerwy. cały czas goście. Myślałam, że że mi się pogorszy, ale było jako tako, od tygodnia jest jednak troszkę gorzej, Zaraz chcę zadzwonić i umówić się znów na ćwiczenia, choć strasznie mi się nie chce.
mam okropnego lenia od jakiegoś czasu.
Marzannag - 2010-10-14, 12:15
No to fajnie, że to się wsystko utrzymuje.
Ja też zauważam efekty, pewniej się czuję przy chodzeniu.
anna - 2011-04-06, 10:19 Temat postu: rehabilitacja byłam teraz na wizycie ui pani doktor rehabilitacji i sama mim zapisała cwiczenia Pnf ipo skonczonej, rehabilitacji chce mnie zobaczyć,nigdy nie szłam do lekarza po rehabilitacvji
AGATA - 2011-04-06, 21:14
Ja po każdym 3 tygodniowym cyklu rehabilitacji (a miałam już 3 takie) mam wizytę u lekarza,który mnie na nią kieruje.Ogląda mnie ,bada i zapisuje mnie na następną.
A naprawdę warto pomęczyć się trochę pod okiem fachowców bo potem czuje się efekty i można trochę w domu poćwiczyć.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości
anna - 2011-04-07, 08:09
ja mam dwutgodniowe,w Opatowku jest pobyt dzienny i tam jest yrzytygodnie, bedem siem starać o przjecie
maria feliks - 2011-04-09, 20:32
Właśnie miałam tel.od rehabilitantki PNF z którą miałam ćwiczenia .Powiedziała mi że mam opłacone ćwiczenia na dany miesiąc z czego się ucieszyłam bo bardzo pomogły mi te zajęcia .Odkąd nie ćwiczę jest pogorszenia.Nie wiem tylko komu mam dziękować .
Ela - 2011-04-09, 20:48
Cudownie masz wokół kochających Cię ludzii to jest piekniejsze niż sam PNF.
franek - 2011-04-10, 00:20
| maria feliks napisał/a: | | Odkąd nie ćwiczę jest pogorszenia.. |
To jest moim największym dylematem zawsze. Stawiam sobie pytanie co lepsze czy stała niepogarszająca się moja kondycja ruchowa czy czasowe poczucie "sprawności", która jak tylko zabraknie np.PNF znika ?
| Ela napisał/a: | Cudownie masz wokół kochających Cię ludzie to jest piękniejsze niż sam PNF. |
Właśnie to mnie najbardziej cieszy
Ela - 2011-04-11, 17:31
Franku, ja już to gdzieś pisałam, może się powtórzę, ale napiszę też nowe rzeczy.
Na poczatek jeszcze uwaga dla tych, co będą czytać, a nie znają mnie - zaczęłam chorować dość późno, pierwsze objawy, niewidoczne dla rodziny - miałam mniej więcej - gdy miałam koło 45 l, trochę wczesmniej niż moja Mama, ale chyba później niż brat, u którego choroba chyba też przebiega bardziej agresywnie, a znacznie później niż kuzynka, która już nie chodzi.
Rehabilituję się ponad rok, u tej samej rehabilitantki, w miarę systematycznie. Na poczatku jeździłam 3 x w tygodniu, przez kilka miesięcy.
WQ tym czasie, na poczatku, faktycznie, jak opuszczałam ćwiczenia, było jakieś pogorszenie, ale nigdy nie wracvałam, do początku.
Mimo że było gorzej, to i tak było lepiej. To znaczy - było gorzej, ale nigdy nie było tak źle, jak przed rehabilitacją.
Teraz jeżdżę raz w tygodniu, ćwiczę solidną godzinę, rehabilitantka daje mi niezły wycisk, prawie nie ma przerw na odpoczynek.
W zimie miałam przerwę, bo muszę dojeżdżać 40km, a drogi...
Bałam się, że po takim dłuższym czasie - może ze 3 miesiące, będzie znacznie gorzej.
OPkazało się, że tuylko bardzo siadła mi kondycja. Były też ćwiczenia,. z którymi miałam problemy, ale szybko zaczęłam robić je poprawnie.
Poza tym - wiele ćwiczeń, praWIE wszystkie, powtarzam codziennie, po kilka razy wykonując zwykłe czynnosci - typu soiadanie, chodzenie, noszenie kubka z kawą do pokoju, chodzenie po schodach. Po prostu, teraz rehabilitantka nauczyła mnie, jak te czynnośći wykonywać poprawnuie i to wymaga mojej nieustannej prawie uwagi.
Można sie do tego przyzwyczaić, że trzeba pomysleć, jak usiąść, nawet jak podnieść kubek z kawą do ust, żeby to było ładne :)
Wiesz, na poczatku choroby miałam trudnosci z chodzeniem po ciemku, teraz nie bardzo, ale co tydzień część ćwiczeń muszę robić z zamknietymi oczami
Muszę kończyć, bo sąsiadka wyciąga mnie na spacer z kijkami trackingowymi, a jeszcze później napiszę o psyche.
franek - 2011-04-11, 23:06
I bardzo dobrze. Jeżeli Tobie to pomaga to ok. Znakomicie - można tylko zazdrościć
Każdy powinien kultywować to co mu najlepiej służy. Ja mam trochę inne podejście i inny sposób na funkcjonowanie. Otóż praca zawodowa angażuje mi wiele czasu nieraz łapię się na tym że szybko mija czas . Pracuję siedząc. Zarówno w "Koperniku" (Ośrodek Onkologiczny) jak i w biurze rachunkowym "u siebie" chodzą zatem niewiele. Ty masz pracę wymagającą więcej chodzenia. Poza tym w otoczeniu Twoim pojawiają się "nowe twarze" (pacjenci) Mnie znają ludzie od kilku lat nie muszę przed nimi "pokazywać" że jestem sprawny. Nawet poprawa spora (jak u Ciebie) nie wiele mi da - nie będę miał się kiedy "pochwalić"
Postępuję inaczej - Oto mój harmonogram (przypominam mam kłopot z dyskami):
Wstaję ok 7.30 w domu chodzę bez kuli - trochę się chwieję ale domownicy znają przyczynę, potem samochodem jadę ok 30 min do pracy . Z parkingu mam dom przejścia ok 200 metrów. Używam kuli ale głównie żeby "maskować" zachwiania . Wjeżdżam windą na II piętro. Tu pracuję i jak pisałem głównie siedzę - tak do 15.30 potem ta sama droga co rano - do domu. W domu chodzę bez kuli Zjadam obiad potem ok 17.30 schodzę schodami (17 schodów) do piwnicy tu "jeżdżę" na Cyklometrze 40 min potem ok 10 min ćwiczę na atlasie i schodami do góry . Potem mam drzemkę ok 1,5 h Wstaję kolacja i praca w biurze rachunkowym oraz czas dla siebie (komputer, Forum itd) tak do 24 No i do łóżka
Zatem jak "widzisz" sprawność ruchowa nie jest mi bardzo potrzebna - mięśnie trenuję codziennie - dlatego PNF nie stosuję bo dla mnie to nie jest "tak przydatne" jak np. Tobie i może komuś jeszcze. Mam 52 lata trybu życia narazie nie zmieniam jak to nastąpi być może skorzystam z innych form w tyn PNF.
maria feliks - 2011-04-12, 07:49
Wczoraj byłam u neurologa bo obawiałam się że choroba postępuje.Pani doktor wiedziała że ćwiczyłam PNF i po badaniu stwierdziła że choroba nie postępuje tylko organizmowi brakuje tych ćwiczeń co ćwiczyłam i jest zadowolona że od dziś ponawiam ćwiczenia PNF za miesiąc mam kontrole jestem pewna że teraz mój ruch się ustabilizuje.
Ela - 2011-04-12, 09:28
Wiesz, ja tylko chciałam przedstawić mój punkt widzenia na to, co napisałeś
| Cytat: | | To jest moim największym dylematem zawsze. Stawiam sobie pytanie co lepsze czy stała niepogarszająca się moja kondycja ruchowa czy czasowe poczucie "sprawności", która jak tylko zabraknie np. PNF znika |
Chciałam pokazać, że nie znika nagle. Mimo przerw w ćwiczeniach, u mnie nie znikło. Może też dlatego, że zanim miałam przerwy, to już wypracowałam sobie pewne mechanizmy, których używam na codzień i które mi pozostały.
Poza tym - chcę tu pokazać, że ważna jest systematyczność. Czego się nie używa, to zanika
tak jest zawsze i ze wszystkim.
To jest też to, co Ty robisz - systematycznie jeździsz na rowerku. Ja tak nie potrafię :)
W naszej chorobie bardzo ażne jest takie stałe, codzienne powtarzanie różnych czynnści.
Następja rzecz - to stwierdzenie - "czasowe poczucie sprawności"
"poczucie sprawności" - to nie jest poczucie, ja jestem bardziej sprawna. Bardzo pracuję nad wieloma sprawami, które przydają mi sie w codziennym życiu.
Ćwiczę nie tylko ten PNF, w tym co P. Natalia robi, są elementy PNF-u, ale wymysl;a mi dużo innych rzeczy, w zalezności od tego, z czym sobie gorzej radzę.
Np = przed weselem córki - wybrałyśmy się na spacer po mieście w butach na wysokim obcasie ciągała mnie po różnych krawężnikach, przejsciach przez ulicę. Uczyła mnie techniki chodzenia, nawet zatrzymywania sie i patrzenia, czy samochód nie jedzie.
Uczę się prawidłowego obciążania nóg, balansu przy chodzeniu, wiem, że jak nieprawidłowo postawię nogę, to mnie zarzuca. Ale dziekli temu, potrafię sobie zanieść do pokoju kubek z napojem i w drugiej ręce trzymam jeszcze talerz. Robię to bardzo wolno i bo muszę uważać na każdy krok.
To nie jest tylko poczucie.
Pewnie, że jest to tylko czasowe. W tej chwili mam okresy, kiedy jest mi lepiej, a są dni, w których chodzę gorzej.
Wiem, że to jest czasowe.
Jaki ten czas będzie - tego nie wiem. Nauczyłam się nie wybiegać zbytnio w przyszłość, choć zdARZA MI SIĘ MYŚLEĆ, jak to będzie, kiedy już nie będę mogła pracować. Trudne w tym jest to, że mam własny NZOZ - a wspólniczka wyjechała na długo. Nie jestem tylko zatrudniona u kogoś, tylko sama odpowiadam za przychodnię. To ma swoje dobre strony, ale czasem przychodzą takie rózne myśli, co dalej. Ktoś musi przyjmować pacjentów. mam teraz kiolegę do pomocy, ale on nie ma specjalizacji wymaganej przez NFZ.
Mam nadzieję, ze to nie stanie się z dnia na dzień i będę mogła cos zorganizować. Poza tym wierzę, że to, co mam, maM dzięki Bogu i Bóg mnie nie zostawi - nie myslę tu o ciele
Ela - 2011-04-12, 09:30
Mario, nie widziałam tego, co napisałaś, ale to się potwierdza
maria feliks - 2011-04-12, 10:20
zapomniałam napisać że dopadła mnie depresja lekarka włączyła mi leczenie.
franek - 2011-04-12, 10:57
Elu i Mario
Powtarzam to fantastyczne co robicie i ważne (a może najważniejsze) że Wam to służy. Ja wybrałem inną drogę i też fantastycznie mi z tym dlatego czytający nas powinni ewentualnie brać z nas przykład.
Poza tym jak pisałem już nie raz każdy z nas ma inny stopień zaawansowania choroby jednym to bardzo przeszkadza innym (jak mnie) mniej dlatego niech każdy 'robi swoje"
- ja jeżdżę codziennie na rowerze
maria feliks - 2011-04-12, 14:11
Franku brawo ja też próbowałam jazdy na rowerze bo mam stacjonarny.Ale nie stety każda próba jazdy kończyła się silnym bólem kręgosłupa lędźwiowego i od lekarza ortopedy mam zakaz a z kolei jazda gdybym potrafiła pomogłaby mi na bóle kolanowe ale niestety nie mogę.
Ela - 2011-04-12, 15:30
| franek napisał/a: | | - ja jeżdżę codziennie na rowerze | i to podziwiam u Ciebie co zresztą już pisałam.
anna - 2011-04-12, 16:28
ja ma retorek moge cwiczyc ręce inogi,rehabilitant pokazałl mi ćwiczenia wzmacniące mięsnie,iwzmocnić tł€łów aby nie upadać
franek - 2011-04-13, 08:55
| Ela napisał/a: | | jeszcze później napiszę o psyche. |
Ela czytający muszą mieć pewność że Ci co nie korzystają z PNF "nie są gorsi". Zależy mi na tym żeby nie "wpędzać" czytających w poczucie "niższości" z powodu , że nie stosują PNF. Powtarzam to tylko jeden ze sposobów radzenia sobie a nie obowiązek - poza tym bezpłatnie to prawie niemożliwe - a na cyklometrze (jak ja) ćwiczenia rozciągające można mieć "bezpłatnie"
Kiedyś miałem doświadczenie z narkotycznym lekiem Fortrans (poprawka po uwadze Eli - Chodzi o Fortral) wziąłem go raz czułem się fantastycznie ale jak przestał działać to wszystko (ból nie mylić z "bulem" Prezydenta Komorowskiego) wrócił. Dlatego zastosowałem "krzywą Pyralgin-ową" i to mi pomogło. To dowodzi , że człowiek powinien stosować to co mu pomaga. I wiemy o tym , że to co dla innych jest OK nam może być nie przydatne.
Ela - 2011-04-13, 09:59
Franku, ądujmy już może z naszą dyskusją , moją intencja nie jest podział na lepszych czy gorszych. Pisałam tak dużo, bo chciałam podzielić się z innymi tym, co mi pomaga, a trochę może też dlatwego, że odbierałam (niesłusznie pewnie) Twoje słowa, że mnie nie rozumiesz do końca.
Zawsze Ciebie podziwiałam za Twoją systematyczność w jeżdżeniu na rowerku i jak Ty się tym dzielisz z nami, nie mam poczucia, że jestem gorsza, bo tak nie potrafie, choć wiem, że to też by wzmocniło moje mięśnie.
PS 1 - a Fortrans to lek na przeczyszczenie , ale mnie też się zdarza czasem coś przekręcić
PS 2 Zacznij może drugi temat, co zrobić na naszym walnym Spotkaniu? mOŻE KTOŚ MA JAKIEŚ POmysły?
franek - 2011-04-13, 10:31
| Ela napisał/a: | PS 1 - a Fortrans to lek na przeczyszczenie , |
Chodziło o Fortral
franek - 2011-04-13, 10:36
| Ela napisał/a: | Franku, ądujmy już może z naszą dyskusją , moją intencja nie jest podział na lepszych czy gorszych. |
Może tak choć mnie to nie przeszkadza to wymiana doświadczeń. Warto o takich rzeczach rozmawiać
Zrozumienie jest oczywiście ważne - nieraz trzeba dopowiedzieć "co autor miał na myśli"
Ela - 2011-04-13, 10:37
To rzeczywiście paskudztwo, kiedyś się stosowało, ale dziś są lepsze leki.
Tak się zastanawiałam, co to może być, ale nic podobnego nie przychodziło mi do głowy, a tego już daaaawno...
anna - 2011-05-26, 08:51
Mam pytanie bo nie zapytałam się lekarza,upadłAm i zerwałam wiązadło w kolanie i będę miała stabilizator to czy mogę chodzić na rehabilitacje ,bo oprócz gimnastykimam wirówke na ręce i nogi
Ania - 2011-05-26, 10:47
Miałam zerwane wiązadło w kolanie przez 4 tygodnie miałam ortezę /takie usztywnienie/ o zabiegach nie było mowy bo nie chodziłam wcale,potem usg .zaczełam rehabilitacje 10 krio i pole magnetyczne,potem 10 gimnastyk usprawniających kolano.
Najlepiej spytać lekarza on wie jakie to zerwanie wiązadła,czy wskazane chodzenie.
Zdrowia
anna - 2011-05-27, 07:24
ja chodze,nic mi lekarz nie mowił ze4 mam nie ch0opdzić dał mi skierowanie sdo ortopedy,wizytam dopiero w lipcu,stabnilizator już mam,jajk mam zrewane boczne
|
|
|